środa, 25 lipca 2012

Tatry z dziećmi - spacer Doliną Kościeliską

Tatrzańska Dolina Kościeliska to idealne miejsce do spacerów z dziećmi w każdym wieku. Stanowi również część wielu tras w wyższe partie gór. Dodatkową atrakcją jest udostępniona do zwiedzania Jaskinia Mroźna. Wszystko to powoduje, że Dolina jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Tatrach. Bywa więc w niej bardzo tłoczno.

Dolina Kościeliska ma ok. 9 km długości. Jej dnem płynie Potok Kościeliski. Łatwy dostęp do niego w wielu miejscach umożliwia odpoczynek na brzegu oraz ulubione przez dzieci moczenie nóżek i zabawę kamyczkami.

Wycieczkę rozpoczynamy w Kirach, dojeżdżamy tu busem lub podobnie, jak w przypadku Doliny Chochołowskiej własnym samochodem. Przy wejściu do Doliny kupujemy bilet do TPN, stawiamy pieczątkę w książeczce i ruszamy zielonym szlakiem.

Droga jest w przeważającej części płaska lub z niewielkim wzniesieniem. Dlatego też wielu rodziców decyduje się na przyjazd z dziecięcymi wózkami. Z myślą o tych rodzicach, przygotowano dzisiejszą propozycję, która nie obejmuje tras do Jaskini Mroźnej, Wąwozu Kraków i Smreczyńskiego Stawu.  

Zaraz po rozpoczęciu wędrówki dochodzimy do skalnego zwężenia Niżnej Bramy Kościeliskiej. Po jej minięciu wchodzimy na polanę nazwaną Wyżnią Kirą Miętusia. Prowadzony jest na niej tzw. wypas kulturowy, napotykamy więc tutaj stada owiec. Stoi w tym miejscu bacówka, w której wyrabiane są oscypki, bunc i żentyca. Kupione w tym miejscu z pewnością są świeżo zrobione.

 
Potok Kościeliski przecina zielony szlak w siedmiu miejscach, w każdym przechodzimy po małych mostkach. Pozwólmy policzyć małemu wędrownikowi wszystkie mostki w drodze na Halę Ornak


Po ok. godzinie dochodzimy do Polany Pisanej, popularnego miejsca odpoczynku przy Potoku. Tu kończą swą trasę dorożki konne. Pozostało już tylko ok. trzech kwadransów, aby dojść do schroniska na Hali Ornak









Schronisko na Małej Polance Ornaczańskiej jest małe i w sezonie zawsze zatłoczone. Jednak przed nim ustawione są liczne ławy, zatem jest sporo miejsca na odpoczynek. 





Droga powrotna do Kir zajmie nam niewiele mniej czasu - w sumie ok. 1,5 godz. Chyba, że poddamy się urokom przyrody i będziemy się częściej zatrzymywać. Ponieważ trasa jest - mimo swej długości - naprawę niemęcząca, pozwólmy dzieciom przyglądać się potokowi, skałkom, licznym kwiatom i owadom. Pozwólmy nawet powdrapywać się na małe skałki wzdłuż szlaku, a z pewnością będą wyprawę tę pamiętać lepiej.

Łączny czas przejścia ok. 3 godz 15 min.




 Oprac. z pomocą przewodnika ExpressMap "Tatry Zachodnie polskie i słowackie".



poniedziałek, 23 lipca 2012

Tatry z dziećmi - Trzydniowiański Wierch - Dolina Chochołowska

Dolina Chochołowska jest największą z polskich dolin tatrzańskich. Jej długość wynosi ok.10 km. Leży nieco na uboczu, ale ze względu na stosunkowo łatwy dostęp do schroniska na Polanie Chochołowskiej jest popularnym miejscem wycieczek dla rodzin z małymi dziećmi. Dużą część trasy można bowiem przejechać dziecięcym wózkiem, choć naturalnie wygodniejszy będzie wózek z dużymi kołami.

Wejście do Doliny Chochołowskiej rozpoczynamy na Siwej Polanie. Można dojechać tu busem, ale ponieważ przejazd jednej osoby kosztuje 8 zł w jedną stronę, tańszy będzie przejazd własnym samochodem, nawet biorąc pod uwagę cenę parkingu na Siwej Polanie: 20 zł za cały dzień.

Zaraz po wejściu do Doliny i kupieniu biletu wstępu (okazja do zrobienia pieczątki), możemy zdecydować, czy dalszą drogę pokonujemy w całości pieszo, czy choć w części skorzystamy z możliwości jazdy rowerem (również z fotelikami dla najmłodszych) lub ciuchcią, czyli kolejką turystyczną, która dojeżdża do Polany Huciska. W ciuchci przewidziano miejsca dla wózków, zatem często korzystają z niej rodzice z najmłodszymi turystami.

Droga pieszo przez całą Dolinę trwać będzie ok. dwóch godzin. Jeśli skorzystamy z ciuchci, pojedziemy 10 min. a 1 godz 15 min będziemy musieli przebyć pieszo. Wypożyczonym rowerem dojedziemy w okolice wejścia do Doliny Starorobociańskiej i do przejścia pozostanie jeszcze ok. 40 min.

Spacer przez Dolinę Chochołowską na Polanę spodoba się małym wędrownikom z kilku powodów: w wielu miejscach można dotknąć Chochołowskiego Potoku, z dużym prawdopodobieństwem spotkamy się w wypasanymi w Dolinie owieczkami, a w pobliżu schroniska możemy schować się w pasterskich szałasach.

Nieco starszym wędrownikom można natomiast zaproponować zdobycie ciekawego szczytu w Tatrach Zachodnich Trzydniowiańskiego Wierchu.  

Trzydniowiański Wierch ma dwa wierzchołki. Niższy ma wysokość 1758 m.n.p.m. Na południe, ok. 150 m od niego w południowej grani znajduje się drugi wierzchołek o wysokości 1762 m n.p.m.


Dojść do Trzydniowiańskiego Wierchu można z Doliny Chochołowskiej przez Dolinę Trzydniówka czerwonym szlakiem. Od Polany Huciska po ok. 30 min marszu skręcamy w las. Na szczyt dotrzemy w czasie ok. dwóch godzin, chyba że będziemy potrzebować dłuższych przerw, co jest niewykluczone. Pierwsza część trasy jest bowiem dość stroma, wiedzie przez zarośniętą lasem Trzydniówkę. Potem jest dużo łagodniej, stromo robi się dopiero przed drugim wierzchołkiem Trzydniowiańskiego.

Po dojściu na szczyt czekają nas dwie niespodzianki: pierwsza to łączka, na której można wygodnie odpocząć, druga to widoki. Z wierzchołka pięknie prezentują się Kominiarski Wierch, Ornak, Wołowiec i Rakoń.  

Z Trzydniowiańskiego Wierchu schodzimy nadal czerwonym szlakiem do Doliny Jarząbczej. Początkowa stromizna dość szybko łagodnieje, a droga staje się przyjemnym spacerem. Po godzinie dochodzimy do początku Szlaku Papieskiego. Oznakowana kolorem żółtym trasa upamiętnia krótki spacer, jaki odbył Papież Jan Paweł II w 1983r. podczas swojego pobytu w Tatrach. Po 30 min spaceru dochodzimy do drogi, którą w ciągu 10 min. dochodzimy do schroniska na Polanie Chochołowskiej, które jest największym schroniskiem w polskich Tatrach. Mały wędrownik otrzyma tu kolejną pieczątkę, a może i odznakę?

Droga powrotna ze schroniska na Siwą Polanę zajmie nam ok. 1,5 godz. Czas ten możemy skrócić wracając bryczką lub w części trasy rowerem lub ciuchcią.
 
Sam spacer Doliną Chochołowską nie wymaga szczególnego przygotowania. Jednak część drogi jest bardzo kamienista i chodzenie po niej w butach bez twardej podeszwy może powodować znaczne uciążliwości.


Jeśli zaś zdecydujemy się również na podejście na Trzydniowiański Wierch, konieczne jest poważniejsze przygotowanie, zarówno buty, jak i standardowy niezbędnik turysty górskiego: kurtka przeciwdeszczowa, nakrycie głowy i dodatkowa ciepła warstwa na wypadek ochłodzenia na wysokości ponad 1700 m.n.p.m.  





niedziela, 22 lipca 2012

Tatry z dziećmi - Przełęcz pod Kopą Kondracką

Przełęcz pod Kopą Kondracką znajduje się na głównym grzbiecie Tatr, a wyprawa na Przełęcz należy do wycieczek niemalże wysokogórskich. Przełęcz znajduje się bowiem na wysokości 1863 m.n.p.m. 

Trasa nie jest nadmiernie obciążająca, jednak pokonanie części może być dość trudne dla niewprawionych małych wędrowników. Dlatego też raczej można oszczędzić w niej udziału przedszkolakom. 

W planach pierwotnie było dziś dojście z Kużnic na Halę Kondratową niebieskim szlakiem, co powinno zająć ok. 70 min. Tę trasę z powodzeniem polecamy nawet najmłodszym, ponieważ jest to łatwy spacer, który zakończyć można w schronisku. Droga powrotna do Kuźnic zajmuje ok. 55-60 min. Ten spacer wzbogaci książeczkę małego wędrownika o dwie pieczątki: wejściową do TPN oraz ze schroniska na Hali Kondratowej.

 

Z Hali Kondratowej na Przełęcz pod Kopą Kondracką prowadzi zielony szlak, a droga zajmuje ok. 1 godz. 20 min. Większość trasy pokonujemy kamiennymi schodami - uwaga na mokre kamienie - ułożonymi na stoku, nie ma więc w żadnym miejscu przepaści i wyłącznie spora różnica poziomów (530 m) może zniechęcić małych turystów.


Kiedy jednak podjechaliśmy dziś rano do Kuźnic busem, okazało się, że przed kasami do Kolei Linowej na Kasprowy Wierch nie kłębi się, jak co dzień, tłum turystów. Awaria? Nie, to nieciekawe warunki pogodowe zniechęciły tłumy. Ale nas nie zraziły chmury na Kasprowym. Prognoza przewidywała małe zachmurzenie i brak opadów, więc pełni nadziei na rozpogodzenie uznaliśmy, że równie dobrze możemy dojść na Przełęcz pod Kopą Kondracką z Kasprowego Wierchu.

Na Kasprowym powitała nas niska temperatura (3 st. C), co nie jest niczym nadzwyczajnym na wysokości 1987 m.n.p.m. Wprawdzie bywają dni, gdy temperatura wynosi nawet kilkanaście stopni, jednak średnia lipca wynosi ok. 10 st. C. Dlatego też nawet wjeżdżający Koleją, planujący wyłącznie spacer po Kasprowym, powinni być na zimno przygotowani. Żadne sandały i klapki nie przydadzą się na wysokości blisko dwóch tysięcy metrów. Potrzebne są ciepłe buty, polar, kurtka i czapka. 



My na chłody byliśmy przygotowani. Ubrani w polary, softshelle i przeciwdeszczowe kurtki  ruszyliśmy czerwonym szlakiem prosto w chmury. Bardzo kiepska widoczność nadal nas nie zrażała.  




Szlak prowadzący granią przez Goryczkowe Przełęcze nad Zakosy i Świńską, przez Pośredni Goryczkowy Wierch i Goryczkową Czubę, w normalnych warunkach atmosferycznych pozwala podziwiać rozległe widoki na Tatry Wysokie. Jednak chmury, które zaległy dziś nad Tatrami ograniczyły widoczność i nie pozwoliły na oglądanie panoramek. Przyjemność z wyprawy utrudniała wilgotność z chmur, drobny deszczyk oraz miejscami bardzo silny wiatr.

Droga z Kasprowego Wierchu do Przełęczy pod Kopą Kondracką zajęła zgodnie z planem półtorej godziny. Należało skorzystać z okazji i wejść na Kopę Kondracką, co powinno było zająć w obie strony ok. 40 min. Jednak na Przełęczy widoczność spadła do kilku metrów, zerwał się silny wiatr i... poddaliśmy się. Wędrowanie po górach to przyjemność, ale nie zabawa. Gdy wędruje się z dziećmi, tym bardziej należy mieć na uwadze ich umiejętności w trudnych warunkach pogodowych. 

 Z Przełęczy pod Kopą Kondracką ruszyliśmy więc w drogę powrotną w dół zielonym szlakiem na Halę Kondratową. 

źródło: Wikipedia


Na Przełęczy okazało się, że niezbędna w górach jest mapa. 




Przy tak małej widoczności i braku oznaczenia, które właśnie zniknęło z drogowskazu, nawet nie wiedzielibyśmy, gdzie jest zielony szlak. 


Droga w dół po mokrych kamieniach trwała godzinę. Dopiero po ok. 45 min. wyszliśmy z chmury i zobaczyliśmy z daleka schronisko na Hali Kondratowej. W schronisku zrobiliśmy małą przerwę (pieczątki!) oraz ruszyliśmy z powrotem do Kuźnic.

Wyprawa mimo przebiegu nie całkiem zgodnego z planem, była udana. Mali wędrownicy dali sobie radę w niełatwych warunkach. Jednak planując taką wyprawę z dziećmi, trzeba mieć na uwadze, że nie mogą to być zupełne maluchy, ale turyści co najmniej w wieku szkolnym.